Metoda SOTP pojawia się w każdym podręczniku wyceny. Rzadziej mówi się o tym, kiedy jej stosowanie jest stratą czasu lub źródłem systematycznych błędów.

Przypadek, który zmienił moje podejście

Analizowałem spółkę holdingową z czterema segmentami działalności. Zastosowanie SOTP dało wycenę o 22% wyższą niż metoda DCF na poziomie skonsolidowanym. Różnica wynikała z tzw. dyskonta konglomeratowego, które rynek wbudowuje w cenę akcji spółek o zdywersyfikowanej działalności.

Kiedy SOTP ma sens

Metoda sprawdza się, gdy poszczególne segmenty mają różne profile ryzyka i różne grupy porównawcze. Segment nieruchomości i segment produkcyjny w tej samej spółce nie powinny być wyceniane tym samym mnożnikiem. SOTP pozwala to rozdzielić.

Kiedy SOTP wprowadza w błąd

Przy spółkach z silnymi synergami między segmentami suma wycen części zawyża wartość całości. Koszty centralne, transfer cen wewnętrznych i wspólna infrastruktura IT są trudne do przypisania i łatwo je pominąć.

Przed wdrożeniem SOTP warto sprawdzić, czy segmenty są na tyle niezależne, że mogłyby funkcjonować jako oddzielne podmioty. Jeśli nie, metoda da wynik, który trudno obronić przed inwestorem.