Wycena aktywów niematerialnych to jedno z tych zadań, przy których standardowe narzędzia zawodzą szybciej niż analityk zdąży to zauważyć. Testowałem trzy podejścia na grupie spółek technologicznych z polskiego rynku kapitałowego.

Trzy metody pod lupą

Metoda kosztowa, dochodowa i rynkowa dały wyniki różniące się między sobą o ponad 60% dla tego samego znaku towarowego. Metoda kosztowa konsekwentnie zaniżała wartość, bo nie uwzględniała przyszłych korzyści ekonomicznych. Metoda rynkowa była ograniczona brakiem transakcji porównawczych.

Co wygrało

Metoda dochodowa oparta na uldze licencyjnej okazała się najbardziej odporna. Wymaga oszacowania hipotetycznej stawki licencyjnej i zdyskontowania przyszłych przychodów. Kluczowym parametrem jest wybór stawki: oparłem ją na bazach danych transakcji licencyjnych z branży, nie na własnych szacunkach.

Gdzie leży ryzyko

Największy błąd pojawia się przy określaniu okresu ekonomicznej użyteczności aktywa. Skrócenie go o dwa lata zmniejszało wartość o ok. 18%. Warto przeprowadzić analizę wrażliwości dla co najmniej trzech wariantów tego parametru.

Żadna z metod nie daje pewności. Metoda licencyjna daje jednak najbardziej weryfikowalny punkt wyjścia.